Co zrobić, gdy chory nie chce poddać się leczeniu?
Zrozumienie lęku i zaprzeczenia
Tym razem opowiem, co można zrobić w sytuacji, kiedy chory nie chce poddać się leczeniu, co jest szczególnie trudne dla jego bliskich. W takich okolicznościach w pierwszej kolejności próbuję dowiedzieć się, co pacjent wie na temat swojego stanu zdrowia, i na ile jest świadomy powagi sytuacji. Niekiedy, szczególnie krótko po ustaleniu diagnozy chory po prostu zaprzecza chorobie i potrzebuje czasu, aby przyswoić trudne informacje, ponieważ na dany moment to dla niego zbyt trudne. Część chorych, pomimo takiego stanu poddaje się leczeniu, lecz jest grupa pacjentów, która w tym zaprzeczeniu rezygnuje z dalszej opieki medycznej. Wtedy można zaaranżować rozmowę z chorym, niekoniecznie samemu. Warto poprosić o pomoc psychologa szpitalnego, który może poprowadzić rozmowę w taki sposób, aby dowiedzieć się, co jest głównym źródłem lęku pacjenta. Być może ma złe skojarzenia z proponowanym leczeniem lub samą chorobą, lecz jego wiedza na temat jej leczenie może okazać się przestarzała. Pracując w szpitalu wielokrotnie przekonuję się, jak bardzo leczenie, np. chirurgiczne staje się coraz mniej inwazyjne. Zabiegi, po których kiedyś ludzie spędzali czas w szpitalu tygodniami, teraz wymagają czasem zaledwie 3 dni hospitalizacji. Pamiętajmy też, że boimy się tego, czego nie znamy, dlatego zorganizowanie spotkania ze specjalistą, który poświęci czas na szczegółowe omówienie leczenia, przekaże informacje o potencjalnych skutkach ubocznych z zaznaczeniem, że one mogą się pojawić, lecz nie muszą, a na łagodzenie ich są konkretne sposoby.
Zmęczenie leczeniem i prawo do własnych decyzji
Może być tak, że chory czuje się zmęczony dotychczasowym leczeniem i tym, że stale to inni za niego decydują, co ma robić i jakim procedurom się poddawać. Dlatego tak ważne jest, abyśmy słuchali chorych, nie bagatelizowali ich obaw, ponieważ mają do nich prawo. Bo tak naprawdę, kto by się nie bał? np. w przypadku chemioterapii, to nie jest takie oczywiste, że każdy musi się na nią zgadzać. Zdarzają się pacjenci, którzy mówią mi wprost, “Pani Moniko, ja czuję, że tej chemii nie przeżyję, jestem za słaby” i ja zawsze to przyjmuję, a nawet jestem skłonna im uwierzyć. Nie czuję się upoważniona do bezkrytycznego namawiania na leczenie, które jest wbrew ich wewnętrznym odczuciom. Bardzo je szanuje, ponieważ ostatecznie, to chory ponosi konsekwencje swoich decyzji dotyczących leczenia, a zdecydowanie łatwiej jest nam znosić niedogodności, z którymi się liczyliśmy, niż takie, których doświadczamy, ponieważ zostaliśmy zmuszeni przez rodzinę, decydując się na leczenie wbrew sobie…wtedy znacznie ciężej znosi się dyskomfort leczenia…leczenia wbrew naszej woli. Autor książki “Miłość, medycyna i cuda”, notabene amerykański chirurg, onkolog, pisze o tym, że jeśli pacjent nie jest przekonany do chemioterapii i uważa ją za truciznę należy wstrzymać się z jej podaniem do momentu, kiedy przepracujemy lęk i negatywne przekonania na jej temat, ponieważ z jego obserwacji wynika, że osobom, które miały negatywne przekonania na temat tego sposobu leczenia, chemia nie pomagała. Osobiście tego nie badałam, dlatego powołuję się na książkę i obserwacje jej autora, którego poglądy jak na owe czasy, czyli lata 80-te, nie były powszechne.
Świadomość konsekwencji zaniechania terapii
Osobiście zawsze pytam pacjenta, czy wie, jakie są najbardziej prawdopodobne konsekwencje zaniechania leczenia. Odpowiedzi bywają różne. Czasem tak, ale czasem, kiedy zadaję im to pytanie, dopiero do nich dociera, że w zasadzie, to nie wiedzą, co się stanie, jeśli zrezygnują z leczenia. Wtedy ogromną rolę w procesie decyzyjnym ma lekarz prowadzący, który zna stan zdrowia pacjenta i cierpliwie wyjaśni potencjalne konsekwencje jego odmowy. Taka rozmowa może okazać się przełomowa.
Testowanie decyzji krok po kroku
Natomiast jeśli pacjent pomimo świadomości swojego stanu zdrowia i wiedzy na temat leczenia waha się i nie potrafi określić źródła swojego niezdecydowania, proponuję, jeśli oczywiście możemy sobie na to czasowo pozwolić, aby przez tydzień pożył sobie z decyzją, że podejmuje się leczenia i przez tydzień z decyzją, że rezygnuje z leczenia bądź na odwrót, kolejność nie ma znaczenia. Chodzi o to, aby poobserwował, jak się ma z każdą decyzją, w którym tygodniu czuje większy niepokój, a kiedy wręcz ulgę. Zdjęcie z chorego presji i oczekiwania, że musi poddać się leczeniu i może zadecydować jakkolwiek chce, może okazać się bardzo wyzwalające i znieść opór przed leczeniem. Istotne jest, aby słuchać chorego, podążać za jego potrzebami i nie trywializować jego rozterek.
Terapie alternatywne a medycyna konwencjonalna
Niektórzy chcą zrezygnować z leczenia na rzecz terapii alternatywnych. Osobiście uważam, że niektóre metody mogą być świetnym uzupełnieniem standardowej terapii, którą proponuje medycyna konwencjonalna. Ważne, aby być czujnym i nie dać się zwieźć osobom, które sprzedają za duże pieniądze złudne nadzieję. Kiedy chorował mój tata, którego sytuacja od początku była beznadziejna, brał chemię, ale bardzo prosiłam, aby udał się do bioenergoterapeuty, który miał zasadę, że pacjentom onkologicznym pomagał za darmo, bo w tych sytuacjach miał poczucie ograniczenia swoich możliwości, choć były osoby, którym rzekomo pomógł wyjść z bardzo ciężkich stanów chorobowych, również związanych z rakiem. Chory, który korzystał z jego wsparcia nie miał do stracenia nic poza czasem. Wierzę, że są osoby, które mają dar wspierania innych w zdrowieniu swoją energią, jednakże są to nieliczne osoby i pewnie jeszcze długo nie dowiemy się, na ile ich skuteczność jest efektem placebo, a na ile bezpośrednią konsekwencją ich działania. Mówi się, że wiara czyni cuda. Obserwując pewne sytuacje, mam wrażenie, że niektórzy mają potencjał, aby z niej korzystać.
Poczucie kontroli nad procesem zdrowienia
Leczenie choroby przewlekłej to zwykle złożony proces i nikt z nas do końca nie wie, jak by się zachował w podobnej sytuacji, dlatego bardzo szanuję przeczucia moich pacjentów i staram się towarzyszy im w leczeniu tak, aby mieli poczucie, że mają kontrolę nad swoim procesem leczenia. Czasem pojawia się dylemat między dłuższym życiem w gorszym komforcie z powodu skutków ubocznych leczenia a krótszym życiem w lepszym komforcie, bez skutków ubocznych leczenia. Nie mnie oceniać, która decyzja jest właściwa, bo wiem, że coś, co dla wielu wydaje się w sposób oczywisty dobre, może okazać się wręcz przeciwne dla danego człowieka.
Podsumowanie
Gdybym miała skrócić powyższy tekst do trzech słów byłyby to: słuchaj, informuj, towarzysz.
