Wypalenie opiekuna chorego
Prawo do zmęczenia i własnych potrzeb
Tym wpisem chciałabym odciążyć osoby opiekujące się chorymi z poczucia winy, że są zmęczeni, że nie dają już rady psychicznie i fizycznie, że wszystko ich wkurza i irytuje, łącznie z ukochaną osobą, którą się opiekują. Warto wiedzieć, że tak samo jako mówimy o wypaleniu zawodowym, istnieje również coś takiego jak wypalenie opiekuna. I nie, nie ma nic dziwnego w tym, że długoterminowa opieka nad kimś, kto jest dla Ciebie ważny po prostu Cię męczy. Absolutnie nie chcę teraz obciążać chorych poczuciem winy związanym z tym, że potrzebują opieki, ale musimy pamiętać o tym, że zwykle choruje cała rodzina i choroba oddziałuje w mniejszym lub większym stopniu na każdego jej członka. Zatem zamiast bić się w pierś i żałować, że nie jesteśmy ze stali, warto pamiętać o tym, że każdy, również w sytuacji choroby bliskiej osoby ma swoje potrzeby, a przede wszystkim ma do nich prawo i niezbędne jest, aby je zaspokajał i dbał o regularne odnawianie swoich zasobów energetycznych. Choroba przewlekła to nie grypa, nie kończy się po tygodniu czy dwóch, zatem po ludzku nie jesteśmy w stanie być na najwyższych obrotach, w stanie walki i ucieczki w chorobie przewlekłej bez uszczerbku dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.
Ciężar codziennych obowiązków a poczucie winy
Opiekun osoby chorej, w związku ze zwiększającą się liczbą obowiązków, np. domowych, które musi przejąć oraz logistycznych, np. w opiece nad dziećmi i zapewnieniem choremu dojazdu do lekarza, na badania, na leczenie. Umawianie lekarzy, szukanie nowych możliwości leczenia, upewnianie się, że obrana ścieżka jest tą właściwą, chodzenie do apteki, przygotowywanie leków. Pacjenci zwykle starają się brać w tym wszystkim udział, ale realia są takie, że np. skutkiem przyjmowania leków jest znaczne osłabienie, które naturalnie uniemożliwia realizację wszystkich dotychczasowych zadań mimo ich szczerej chęci. I powtórzę, nie ma w tym nic złego, bo to oczywiste, że w obliczu choroby ukochanej osoby chcemy jej nieba uchylić, aby tylko pomóc jej przejść przez ten trudny czas, ale musimy pamiętać, że jest to również trudny czas dla jej opiekuna, który bardzo często rezygnuje z realizacji swoich zainteresowań, wycofuje się z życia towarzyskiego, słabo się odżywia, słabo śpi, w pracy jest nerwowy lub nawet częściowo z niej rezygnuje, zastanawia się, co dalej, generalnie o sobie myśli na końcu. Jednak przychodzi taki czas, że on sam ma już dość, brak mu sił i motywacji do działania, świat widzi w ciemnych barwach i on też nie ma siły wstać z łóżka. …ale musi…bo kto zrobi dzieciom śniadanie? Kto posprząta i zrobi zakupy? Kto będzie wspierał chorego? Co pomyślą o mnie inni, gdy zamiast posiedzieć z moim cierpiącym ojcem pójdę na jogę? Zamiast obejrzeć z moją chorującą żoną telewizję spotkam się z kolegami? Rodzina weźmie mnie za pozbawionego empatii egoistę.
Jak otoczenie może pomóc? Apel do bliskich i znajomych
I tutaj apel do osób postronnych. Jeśli znacie rodzinę, w której ktoś choruje przewlekle, pomyślcie jak możecie zadbać o jego lub jej opiekuna. Może mieszkacie blisko, a szkołę ich dzieci masz po drodze do pracy i mógłbyś ich do niej podwozić? Może choć raz w tygodniu? A może uwielbiasz gotować i chętnie podzielisz się z nimi przygotowanymi posiłkami? Lub zaproponuj opiekunowi chorego wspólne wyjście do kina, przypomnij mu, że jego odpoczynek jest kluczowy.
Tworzenie własnej sieci wsparcia
Bliskim pacjentów czasem proponuję sporządzenie listy codziennych obowiązków oraz listy życzliwych i pomocnych osób w ich otoczeniu. Wtedy można przeanalizować kogo można poprosić o pomoc, i w jakim zakresie. W ten sposób przygotujemy swoją własną sieć wsparcia. Naturalnie każda z tych osób ma prawo odmówić i to też nasza rola, aby przyjąć odmowę z pełnym zrozumieniem. Być może chcą pomóc, ale w inny sposób. Nie wzbraniaj się przed wsparciem otoczenia.
Co robić, aby się nie wypalić?
Po pierwsze spróbuj spisać swoje codzienne oraz regularne obowiązki i zastanów się, czy masz wokół siebie osoby, które mogłyby Cię wyręczyć choć w niektórych z nich. Jeśli w domu są dzieci, zaangażuj je śmiało w sprzątanie, oczywiście w ramach ich fizycznych możliwości.
Postaraj się każdą możliwą chwilę przeznaczyć na odpoczynek. Zamiast sięgać automatycznie po telefon, aby przejrzeć media społecznościowe postaraj się przymknąć na moment oczy. Mikroprzerwy mają ogromne znaczenie. Dają naszemu układowi nerwowemu chwilę wytchnienia i czasu na regenerację.
Zadbaj o dobry sen. Jeśli napięcie emocjonalne i stany lękowe uniemożliwiają Ci odpoczynek, rozważ wizytę u psychiatry. Nawet w optymalnych okolicznościach życiowych w zmęczeniu łatwiej się złościmy, zniechęcamy i doświadczamy poczucia bezradności.
Zadbaj o aktywność fizyczną. To może być spacer, jazda na rowerze, gimnastyka, nawet w domu. Rozładowanie napięcia, które kumuluje się w mięśniach może znacznie poprawić Twoje samopoczucie, a także pomoże oczyścić krew z kortyzolu, czyli hormonu stresu.
Stwórz swoją osobistę grupę wsparcia. Zastanów się, z kim możesz swobodnie porozmawiać o tym, co dzieje się w domu, o swoich lękach i słabościach bez zbędnych złotych rad i oceniania. Może okazać się, że masz takich osób wokół siebie więcej niż Ci się wydaje. Pomocne są też spotkania dla bliskich osób chorych przewlekle, np. chorych onkologicznie, które organizujemy w ramach Fundacji “Park Nadziei”. Spotkania odbywają się online, a udział w nich jest bezpłatny.
Przypomnij sobie, co lubisz robić, co dotychczas w życiu pomagało Ci przejść przez trudne sytuacje, co dawało wytchnienie od problemów. Wiem, że choroba w rodzinie odbiera nam często radość z czegokolwiek, ale warto podejmować różnego rodzaju aktywności mimo to. Jeśli zawsze lubiłeś/aś malować, wyciągnij farby i kartkę, zacznij malować bez konkretnego celu. Improwizuj. Zobacz, czy sam akt malowania nadal Cię uspokaja. A może słuchanie muzyki lub czytanie książki przenosi Cię do świata wyobraźni, gdzie tworzą się obrazy dodające otuchy i zmieniające optykę.
Zastanów się, czy wszystko, co sobie założysz na dany dzień musi być zrealizowane na tu i teraz. Może jakieś zadanie można przenieść na inny dzień, np. mycie podłogi, czego zaniechanie nie będzie stanowiło zagrożenia dla niczyjego zdrowia lub życia.
Wskazówka dla pacjenta: doceniaj i wspieraj
A tutaj wskazówka dla pacjenta: pochwal swojego męża lub żonę za to, jak świetnie radzi sobie ze wszystkim, powiedz mu, żeby odpoczął, zrobił coś miłego dla siebie. Na tyle, na ile pozwalają Ci siły i zdrowie wyręcz swoja bliską osobę z jakiegoś zadania, szczególnie gdy masz lepszy dzień. Ugotuj obiad lub razem go przygotujcie. Może sam masz pomysł, kto mógłby Wam pomóc w jakimś codziennym zadaniu bez nadmiernego obciążania tej osoby.
Zadbaj o siebie – jesteś tak samo ważny
Także drogie osoby opiekujące się chorymi, nie wkurzajcie się na siebie, że się denerwujecie, że jesteście sfrustrowani, że macie już dość, bo to zupełnie normalne. Zamiast tego, spróbujcie zaplanować codzienny czas, nawet 15 minut na nicnierobienie. Niech to będzie Waszym rytuałem, w miarę możliwości zwiększajcie częstotliwość lub długość pauz, ale planujcie je. Już samo samo oczekiwanie na zaplanowaną przerwę poprawia nastrój. Także dbajcie o siebie i pamiętajcie, że jesteście tak samo ważni jak chory i macie prawo do swoich potrzeb, oczekiwań oraz dogadzania sobie. Trzymam kciuki za Waszą wytrwałość w dbaniu o siebie.
